RADOM Bus Dworzec


MIASTO RADOM: Dzielnica Dworcowa i widmo urbanistycznego chaosu !
Zgodnie z przewidywaniami, najgorsze scenariusze dotyczące bezładu przestrzennego za publiczne pieniądze stają się faktem. Doniesienia prasowe potwierdzają obawy, które dotąd zbywano jako "teorie spiskowe".

Tekst jest komentarzem do koncepcji prac przedstawionych ostatnio w lokalnych mediach przez urzędników radomskiego magistratu.

1. Ambicje na miarę budki z p*wem
Sama nazewnictwo stosowane przez radomskich urzędników – „dzielnica przydworcowa” zamiast reprezentacyjnej Dzielnicy Dworcowej – najlepiej oddaje poziom ambicji magistratu. Zamiast nowoczesnego wizytówki miasta w jego najważniejszym punkcie, otrzymujemy mentalność inwestycyjną ograniczoną do poziomu infrastruktury tymczasowej.

2. Architektoniczny dysonans: 60 metrów w sąsiedztwie kamienic
Projekt Planu Ogólnego wprowadza drastyczne dysproporcje w skali zabudowy. Dopuszczenie wysokości do 60 metrów (ok. 20 pięter) w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącej tkanki miejskiej o wysokości 18–25 metrów (5 kondygnacji) to prosta droga do zniszczenia ładu przestrzennego i sylwety centrum miasta.

3. MPZP pocięty na kawałki – iluzja kontynuacji
Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego dla tego obszaru został rozbity na 6 etapów, przy czym sam zakres terytorialny budzi poważne zastrzeżenia. Przy obecnym tempie zmian legislacyjnych – gdzie Prawo budowlane i Ustawa o planowaniu zmieniają się niemal co miesiąc – wiara w zachowanie spójności projektu przez trzy kadencje samorządu jest skrajną naiwnością. To przepis na urbanistyczny patchwork, a nie przemyślane miasto.

4. "Bus Dworzec" czyli zasłona dymna
Wszystko wskazuje na to, że skomplikowane procedury planistyczne to jedynie zasłona dymna dla budowy kilku przystanków autobusowych. Po ubiegłorocznych kontrowersyjnych roszczeniach terytorialnych Radomia wobec ościennych gmin, teraz funduje się nam "rehabilitację" kosztem centrum miasta dla obsługi komunikacji podmiejskiej? Czy każde działanie radomskich decydentów musi kończyć się degradacją przestrzeni? Czy to specyfika lokalnego "niedasizmu", ignorancja, czy po prostu brak elementarnych umiejętności zarządzania miastem? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Państwa refleksji.

5. Strategia "na oko" i budżetowanie bez analiz
W Radomiu rzetelne analizy ekonomiczne i urbanistyczne wydają się zbędnym luksusem. Zamiast twardych danych, mamy polityczne wskazywanie palcem: tu powstanie jezioro, tam bus-dworzec, a obok parking czy wysokościowiec. Czy tak wygląda odpowiedzialne podejmowanie decyzji, które zdeterminują życie przyszłych pokoleń? To raczej oddawanie "brzytwy w ręce małpy" – osób, których jedynym doświadczeniem zawodowym jest administracja.

6. Architektura bez uprawnień – operacja bez chirurga?
Standardem w Polsce i na świecie jest powierzanie kluczowych dzielnic uznanym biurom projektowym lub "gwiazdom" architektury. W Radomiu panuje inna logika: projekty oddaje się w ręce ludzi bez stosownych uprawnień zawodowych. Czy włodarze miasta poddaliby się operacji u lekarza bez specjalizacji? Albo powierzyli sprawę prawnikowi bez aplikacji? W Radomiu w kwestii architektury takich dylematów nie ma – wystarczy przegląd katalogów domów jednorodzinnych zamiast lat praktyki i zdanych egzaminów. To radosna twórczość w stylu "dzikiego wschodu".

7. Głos profesjonalisty: Trudna akceptacja bylejakości
Jako architekt, który zdobywał doświadczenie w największych i najbardziej renomowanych pracowniach w Polsce, a obecnie jako mieszkaniec Radomia, nie mogę przejść obok tego obojętnie. Trudno zaakceptować fakt, że najważniejsze przestrzenie mojego miasta projektują osoby definiowane współcześnie jako "partacze - rzemieślnicy poza cechem w średniowieczu" – absolwenci bez uprawnień, de facto świadczący usługi projektowe w tak wrażliwym obszarze.

8. Radom na tle standardów (Zestawienie)
Aby zrozumieć skalę problemu, wystarczy spojrzeć, kto projektuje dworce i dzielnice przydworcowe w innych miastach:
  • Liège (Guillemins) - Santiago Calatrava Światowa ikona architektury (Zurych, NY, Paryż)
  • Warszawa - The Jerde Partnership Biuro globalne (LA, Hongkong, Szanghaj)
  • Lublin - (Dworzec/Dzielnica) Tremend / Stelmach i Partnerzy Zespoły liczące po kilkadziesiąt osób + branżyści
  • RADOM - Miejska Pracownia Urbanistyczna (MPU) Brak architektów z uprawnieniami i doświadczenia

9. Fasadowa partycypacja i infrastrukturalna zapaść
Mimo licznych apeli ze strony mieszkańców, stowarzyszeń oraz środowisk branżowych, władze miasta wykazują się skrajną ignorancją. Konsultacje społeczne stały się jedynie fasadą, za którą kryje się brak realnego dialogu. Efektem tej polityki jest postępujący paraliż infrastruktury technicznej Radomia, co widać w kluczowych obszarach:
  • Gospodarka odpadami: Kryzys wokół składowiska śmieci, protesty mieszkańców i haniebny brak podstawowej sieci wodociągowej w sąsiedztwie wysypiska.
  • Gospodarka wodna: Wadliwa kanalizacja deszczowa, skutkująca regularnymi podtopieniami radomskich osiedli przy każdym większym opadzie.
  • Energetyka: Miejski system ciepłowniczy oparty w 0% na OZE, co w dobie transformacji energetycznej jest przepisem na drastyczne podwyżki i katastrofę ekologiczną.

10. Monopol: Uderzenie w sektor prywatny i budżet miasta
Sektor publiczny w Radomiu nie tylko ignoruje standardy, ale de facto uderza w sektor prywatny. Zlecając kluczowe opracowania i koncepcje zespołom z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej (MPU) – które nie posiadają wymaganych uprawnień, wiedzy ani doświadczenia (przypuszczenie autora do dnia publikacji tego artykułu, nie rozwiane) – miasto doprowadza do niebezpiecznego monopolu. Takie działanie to:
  • Złamanie dobrych praktyk ustawowych: realizacja projektów przez osoby bez uprawnień zawodowych.
  • Niszczenie tkanki miejskiej: projektowanie "palcem na mapie" przez wskazanych urzędników, zamiast rzetelnej pracy biur projektowych.
  • Drenaż przyszłych budżetów: naprawianie błędów wynikających z dzisiejszego braku profesjonalizmu będzie kosztować podatników miliony złotych w nadchodzących dekadach.

11. Apel: Standardy a etyka zawodowa
Zwracam się z bezpośrednim apelem do pracowników Miejskiej Pracowni Urbanistycznej: doświadczenie zawodowe i szlify projektowe należy zdobywać w renomowanych biurach architektonicznych lub przy mniej newralgicznych projektach peryferyjnych, a nie na „żywym organizmie” w sąsiedztwie historycznego Śródmieścia. Przypominam również o fundamentalnej zasadzie etyki i prawa: podejmowanie prac projektowych bez stosownych uprawnień budowlanych jest działaniem niedopuszczalnym. Urbanistyka to nie tylko rysowanie kresek na mapie, to odpowiedzialność zawodowa  za kształtowanie przestrzeni życia tysięcy ludzi.

12. Brak kompetencji w zakresie budownictwa wysokiego
Mógłbym punktować kolejne uchybienia ale to zakres osób, organów oraz instytucji do tego powołanych. Stawiam publiczne pytanie, które postawiłem w środowisku architektów,  na które zapewne nie uzyskam odpowiedzi: czy w strukturach MPU znajduje się choć jeden architekt z uprawnieniami, który ma w swoim dorobku projektowym budynki wysokie (W) lub wysokościowe (WW)? Dopuszczenie w Planie Ogólnym zabudowy o wysokości 20 pięter (60 metrów) na ogromnych obszarach miasta wymaga wiedzy o tym, jak gigantyczną deformację infrastruktury (komunikacyjnej, społecznej, technicznej) powoduje choćby jedna taka realizacja. Projektowanie takich parametrów „na ślepo”, bez doświadczenia w tej skali, to prosta droga do urbanistycznej ale i infrastrukturalnej katastrofy.

PODSUMOWUJĄC
Obecne działania władz Radomia w zakresie kształtowania Dzielnicy Dworcowej oraz założeń Planu Ogólnego stanowią jaskrawy przykład urbanistycznego bezładu realizowanego za publiczne pieniądze. Zamiast nowoczesnej, reprezentacyjnej wizytówki miasta, otrzymujemy projekt o ambicjach ograniczonych do poziomu „przydworcowej budki z p*wem”, gdzie kluczowe decyzje o dopuszczeniu zabudowy do 60 metrów wysokości zapadają bez rzetelnych analiz wpływu na infrastrukturę i istniejącą tkankę historyczną. Cały proces planistyczny, pocięty na niespójne etapy, sprawia wrażenie zasłony dymnej dla prymitywnych rozwiązań komunikacyjnych, które mają jedynie zatuszować brak kompetencji i wizji rozwoju Dzielnicy Dworcowej. Szczególny niepokój budzi fakt, że za strategiczne dla pokoleń projekty odpowiada Miejska Pracownia Urbanistyczna, w której – według dostępnych informacji – brakuje architektów z odpowiednimi uprawnieniami projektowymi oraz doświadczeniem w zakresie podejmowanych koncepcji. Jest to sytuacja niedopuszczalna, przypominająca powierzenie operacji chirurgicznej osobie bez specjalizacji, co w zderzeniu ze standardami takich miast jak Lublin czy Warszawa, gdzie za projektami stoją uznane biura architektoniczne, spycha Radom do roli „dzikiego wschodu” urbanistyki. Ignorowanie głosów środowisk branżowych oraz zastępowanie realnej partycypacji społecznej fasadowymi działaniami doprowadziło już do kryzysu infrastrukturalnego, od braku OZE w miejskim ciepłownictwie po permanentne podtopienia osiedli. Sektor publiczny, monopolizując usługi projektowe rękami urzędników zamiast ekspertów, nie tylko niszczy lokalną tkankę miejską, ale i realnie okrada przyszłe budżety miasta, które będą musiały finansować naprawę dzisiejszych błędów.


WYGENEROWANE PRZY POMOCY NARZĘDZI AI: TREŚCI, OBRAZY, ANIMACJE i DŹWIĘKI ZOSTAŁY WYGENEROWANE SYNTETYCZNE, ZMODYFIKOWANE LUB/I ZMANIPULOWANE
 

Popularne posty